Niektóre święta zaskakują bardziej niż komedia pomyłek na scenie teatralnej. W świecie znaleźć można obchody, podczas których zamiast składania życzeń i jedzenia ciasta stajemy się uczestnikami kolorowych bitew, ściganek za toczącym się serem czy celebracjami… nicnierobienia. Przyjrzyjmy się kilku najbardziej niezwykłym i absurdalnym świętom, o których istnieniu mogłeś nie mieć pojęcia.
Podróż do krainy latających pomidorów
W Hiszpanii co roku odbywa się La Tomatina – festiwal, podczas którego tysiące ludzi obrzuca się miejskimi zapasami pomidorów. Mieszkańcy i turyści gromadzą się na ulicy Buñol, by w rytm muzyki rozpocząć prawdziwą bitwę na dojrzałe owoce. Zasady są proste: nie wolno rzucać niczym innym niż pomidor, nie można zrywać ubraniom, a cała potyczka trwa dokładnie godzinę. Po sygnale uczestnicy zostają obficie opłukani, a ulice pokrywa czerwona maź, która zniknie dopiero po solidnej akcji strażaków.
Nieopodal, w Meksyku, odbywa się Noche de los Rábanos – Noc Rzodkiewek. Artystyczne dusze rywalizują, tworząc z warzyw misternie zdobione rzeźby. Monumentalny miś, sceneria bitewna czy scena rodzajowa – wszystko to powstaje z olbrzymich korzeni.
- Intensywność emocji podczas La Tomatiny jest porównywalna z jubilacją na stadionie.
- W Noche de los Rábanos dominuje kreatywność i precyzja.
- Oba festiwale przyciągają tysiące fotografów z całego świata.
Górskie szaleństwo i ściganie sera
W malowniczej Gloucestershire w Wielkiej Brytanii każdego maja tłumy spotykają się na Cooper’s Hill, by oglądać najbardziej ryzykowny bieg w kraju. Uczestnicy gonią toczący się po stoku kilogramowy kawałek sera Gloucester. Zawodnicy pędzą w dół stromej, trawiastej skarpy, starając się być pierwsi na mecie. Upadki i potknięcia są niemal pewne, a widać po nich niezliczone siniaki i poranione kolana. Całość przypomina szaleńczą sztafetę, w której nagrodą jest… kawałek tłustego, żółtego sera.
We Francji z kolei istniało La Pourcailhade – Święto Kwiczących Świń. Konkurs polegał na naśladowaniu dźwięków prosiąt. Zwycięzca musiał pokazać, że potrafi brzmieć jak hodowlana lokomotywa z pobrzeży Normandii. Chociaż impreza została zawieszona, do dziś uchodzi za symbol najdziwniejszych zawodów imitatorskich.
Świętowanie nicnierobienia i inne absurdy
16 stycznia obchodzimy National Nothing Day – dzień, w którym oficjalnie nie świętuje się niczego. Amerykański doradca David J. Evans stworzył tę datę, by zwrócić uwagę na te kwietniowe i listopadowe obchody, które notorycznie się dublują. Tego dnia nie należy planować imprez, wręczać prezentów ani nawet włączać telewizora. Słowem – nic.
Inne dziwaczne obchody to:
- National Bubble Wrap Appreciation Day – święto folii bąbelkowej. Miłośnicy uwielbiają ozdabiać domy kolorowymi arkuszami i… głośno je przestukiwać.
- International Talk Like a Pirate Day – pirackie pozdrowienia i chęć nadania każdej wypowiedzi morskiego akcentu sprawiają, że w pubach roi się od sztucznych haczyków i przepaskach na oko.
- World Naked Gardening Day – wiosenne prace w ogrodzie w pełnej goliznie. Zwolennicy twierdzą, że czują wtedy większą bliskość z naturą i efektownie uzupełniają albumy na Instagramie.
- National Clean Out Your Refrigerator Day – wyjątkowy dzień, w którym większość Amerykanów decyduje się na gruntowne porządki we wnętrzu lodówki i wyrzucenie przeterminowanej szynki czy sosu BBQ sprzed trzech lat.
Choć wszystkie te święta wydają się wymyślone na potrzebę reality show, mają jedną wspólną cechę – dostarczają mnóstwo rozrywki i zaskoczenia, które pamięta się znacznie dłużej niż zwykłe urodziny czy Dzień Matki.
